Pretekst do istnienia

Andrzej Rozen

17 Aug 2021

Łukasz Dziedzic - polski grafik i typograf. W dziedzinie grafiki jest samoukiem. Zaprojektował kilkanaście krojów pisma, m.in. FF Clan, FF Good (stanowiący największą rodzinę krojów na świecie), Ringo, FF Mach, FF More i FF Pitu. Jest autorem logotypu Empiku i kroju używanego w jego identyfikacji wizualnej, logotypu wytwórni płytowej Pomaton i sieci odzieżowej Reserved. Prowadził warsztaty na Akademickim Kursie Typografii, na uczelniach artystycznych (Warszawa, Poznań, Katowice), występował na TYPO Berlin. W 2010 roku zaprojektował bezszeryfowy krój Lato, który został opublikowany na wolnej licencji i stał się jednym z najczęściej używanych krojów w internecie. (Źródło: Wikipedia, fot. Michał Korta)

Jest istnienie. Jest brak. Jest i nieistnienie. Brak można zaspokoić, zdobywając istniejące to, czego brakuje. Nieistnienie musi pozostać niewyrażone, wyrażone staje się brakiem.

Zaspokojony brak może dawać radość, może nieść ze sobą rozczarowanie.

Z nieistnienia można tworzyć. Dźwięki, których nikt wcześniej nie słyszał, treści, o których nikt nie pomyślał, obrazy, których nikt wcześniej nie widział. Głośne, mądre, żółte, suche, małe, lepkie, słodkie, duże, czarne, czyste, straszne, wiotkie, żywe... A te, które staną się oczywiste i niezauważalne jak kamienie czy drzewa, jak szum wiatru, jak skóra na ciele − zostaną na dłużej.

Z literami jest tak samo − im mniej widoczne, tym dłużej pozwalają się czytać i oglądać, tym dłużej służą. Sztuką jest jedynie dać im pretekst do istnienia.

„D”, „E”, „R”, „S” i „V” − pięć liter, których wcześniej nie było, powstawało dziewięć miesięcy. Trwało to tak długo jak ludzka ciąża. Pierwszy pomysł był prosty. Na tyle prosty, że o niczym nie opowiadał. Było go za mało, by zaistnieć na metce, by wślizgnąć się w pamięć, by się odróżnić. Mógł być, ale nie musiał. Następnych kilkanaście było widać. Jedne śpiewały, ale nie tym głosem, inne się kleiły, ale nie do tego, co trzeba, niektóre fruwały, ale nie po tym niebie...

Za bardzo, za mało, za dużo. „D” jest, jakie jest, zawsze to samo, nie lubi zmian. „E” obniżę środkową belkę tak, by środek ciężkości był bliżej ziemi, by trudniej było przewrócić. I wydłużę dolną belkę, by podstawa była jeszcze silniejsza.

„R” dam ogon miękki, żeby nie warczało. Mruczało raczej. Miękko i ciepło, po kociemu trochę. „S” zrobię lżejszą górę, choć i tak lubi się przewracać. „V” niech będzie ostre. Trochę chilli. I wpuszczę światło pomiędzy. Pozwolę każdej z osobna być sobą. Jest. Jest istnienie.

Łukasz Dziedzic

Tekst ukazał się w albumie dostępnym także w wersji cyfrowej na stronie www.album.bna.pl